rekruter

Efektywność pracy rekrutera, jego profesjonalizm są połączeniem ugruntowanej wiedzy z zakresu biznesu, znajomości reguł, jakimi rządzi się rynek pracy, wszelkich nowinek usprawniających procesy rekrutacyjne oraz wyjątkowych umiejętności porozumiewania się z ludźmi, nawiązywania z nimi pozytywnych relacji. Harmonijne połączenie wszystkich tych elementów sprawia, że rekruter, czy jak kto woli specjalista do spraw rekrutacji staje się idealnym partnerem, doradcą biznesowym zarówno dla poszukujących pracy kandydatów, jak i klientów, gotowych zatrudnić kompetentnych, świetnie wykwalifikowanych i lojalnych pracowników. Sprostać oczekiwaniom jednych i drugich to dla rekrutera nie lada wyzwanie. Jest to więc zajęcie odpowiedzialne, ale przez to właśnie niezwykle ciekawe, dynamiczne i satysfakcjonujące. Jedyny problem polega chyba na tym, że rekruterem, dobrym i efektywnym specjalistą HR niestety, nie jest łatwo zostać. To dosyć długa droga, wymagająca determinacji i szczęścia. Szanse na pracę? W niedużych ośrodkach są równe zeru. Darmo szukać jej w Płocku, Ciechanowie czy Ostrołęce. To Warszawa stwarza nieograniczone możliwości wszystkim, którzy decydują się na pracę rekrutera, pozwala rozwijać się, osiągać w tym zawodzie prawdziwe sukcesy i profesjonalizm. Od czego zacząć? Dobrym początkiem będą na pewno studia, chociaż kierunek nie ma w tym przypadku większego znaczenia. W zawodzie rekrutera doskonale sprawdzają się zarówno socjologowie, psychologowie, specjaliści ZZL, jak i absolwenci marketingu czy studiów inżynieryjnych. Najważniejsza jest pasja, zaciętość, umiejętność uważnego słuchania ludzi (nie tylko doświadczonych HR-owców), wyciągania właściwych wniosków z prowadzonych z nimi rozmów. W ten sposób zdobywa się klientów, poznaje ich oczekiwania rekrutacyjne, wyławia idealnych kandydatów na takie czy inne stanowisko. Tego nie nauczą żadne studia. To u boku profesjonalistów zdobywa się niezbędną w tym zawodzie wiedzę, najpierw sprzedając usługi rekrutacyjne w agencjach pracy, doradztwa personalnego (tych w Warszawie nie brakuje) a z czasem, samodzielnie realizuje interesujące projekty rekrutacyjne. Od tego jak skuteczne się to robi zależy wynagrodzenie rekrutera (Warszawa jest pod tym względem bezkonkurencyjna) i szanse na atrakcyjny awans.

piekarz

Miejmy nadzieję, że czasy, w których chęć zjedzenia kromki dobrego chleba będzie oznaczała własnoręczne jego upieczenie, nigdy nie nadejdą. Wiele wskazuje jednak na to, że ze znalezieniem smacznego i przede wszystkim zdrowego pieczywa możemy mieć coraz więcej kłopotu. Głównym powodem są powstające jak grzyby po deszczu super-, hipermarkety, Biedronki czy Lidle wciskające nam z dużym powodzeniem wyroby, które z chlebem niewiele mają wspólnego. Są tanie i to cena właśnie przekonuje do ich zakupu. Skutek tego jest taki, że jedna po drugiej znikają dobre piekarnie z tradycjami, a młodych ludzi, gotowych na ciężką pracę w zawodzie piekarza jest jak na lekarstwo. Trudno się dziwić. Piekarze zarabiają niewiele, pracują w nocy, niedzielę i święta. Komu by się chciało? Szkoda, bo chociaż ktoś bardzo stara się nas przekonać do nafaszerowanego wszystkim oprócz mąki mrożonego "pieczywa" coraz więcej osób, świadomych tego co je, szuka produktu naprawdę dobrego i wartościowego, chleba upieczonego jak Pan Bóg przykazał, a nie wyprodukowanego. Stąd prawdopodobnie biorą się interesujące pomysły warszawskich i nie tylko, piekarzy, gotowych zaspokoić gusta nawet najbardziej wymagających klientów. Wypiekają więc eko pieczywo, bogate w smaczne i zdrowe dodatki, łączą umiejętności piekarnicze z ciekawymi rozwiązaniami biznesowymi. Eko piekarnia w Grzybowie czy Aromat lub Piekarnia Lubaszka w Warszawie są najlepszymi przykładami na to, że praca w zawodzie piekarza nie musi być wyłącznie beznadziejną i nieopłacalną harówką. Z odpowiednim do niej podejściem i pasją przede wszystkim, można w tym zawodzie odnaleźć się i czerpać z niego satysfakcję. Niezbędna jest w nim ogromna wiedza, umiejętności i determinacja, bo to wszystko przekłada się na wysoką jakość wytwarzanego pieczywa. Takiego coraz częściej szukają mazowieccy konsumenci, zupełnie nie zważając na opinie dietetyków o jego kaloryczności i szkodliwości. Dobry, z sercem upieczony chleb to samo drowie, dlatego tak ważne jest, żeby realnie wspierać branżę piekarniczą. Poprawa warunków pracy, nieco wyższa pensja, stworzenie szansy na realizację ciekawych pomysłów, na pewno zachęciłoby młodych ludzi do pracy w zawodzie piekarza. Jak nim zostać? Teoretyczne wystarczy ukończenie szkoły zawodowej z kursem czeladniczym lub technikum o profilu technologii żywienia. W praktyce najważniejsza jest sumienność, obowiązkowość i serce do tego, co się robi. W przeciwnym razie, jak twierdzą doświadczeni piekarze, nie ma po co kręcić się przy piecu.

konsultant

Skrajne opinie o pracy w konsultingu czy telesprzedaży nie zmieniają faktu, że w żadnym większym ośrodku województwa mazowieckiego, nie wspominając już o samej Warszawie konsultanci telefoniczni nie mogą narzekać na brak zatrudnienia. Konkurencyjność każdej firmy, niezależnie od branży w jakiej działa, zależy w dużej mierze właśnie od profesjonalnej obsługi klienta, dlatego  nie dość, że liczba ofert dla konsultantów telefonicznych rośnie z roku na rok, to stają się one coraz bardziej interesujące.

Praca w konsultingu wcale nie musi być złem koniecznym. Może to być nowy, ciekawy etap na drodze do zawodowej kariery, szansa na zdobycie nowych doświadczeń, umiejętności. Nieprawdą jest więc, że do pracy w charakterze konsultanta telefonicznego przyjmowane są wyłącznie osoby świadome już swoich predyspozycji (komunikatywność, dobra dykcja, miły głos, wyjątkowa odporność na stres) i doskonale obeznane już z tajnikami tego zawodu. W czasie obowiązkowych szkoleń przygotowawczych można nauczyć się wszystkiego, odkryć w sobie zdolności komunikacyjne, poznać techniki negocjacyjne i sprzedażowe i po pozytywnie zdanym egzaminie, wykorzystać je w pracy z klientami.

Praca konsultanta telefonicznego nie należy do najbardziej prestiżowych (sami rekruterzy traktują ją z łatwo zauważalnym lekceważeniem), ale paradoksalnie, cieszy się dużą popularnością. Z ofert pracy w konsultingu chętnie korzystają zarówno ludzie młodzi, studenci, dla których jest to doskonały sposób na dorobienie do niewielkiego stypendium, możliwość zapoznania się z regułami rządzącymi rynkiem pracy, szansą na zaistnienie na nim. Zdobyte przez lata wiedzę i doświadczenie wykorzystują w konsultingu ludzie po pięćdziesiątce. Jedni pracodawcy rezygnują z nich inni, przyjmują z otwartymi ramionami. Inwestują w nich. Wiedzą, że są to pracownicy wartościowi. Z takimi właśnie klienci rozmawiają najchętniej.

Z uwagi na konieczność nawiązywania i utrzymywania kontaktów z klientami, przekonywania ich do oferowanych towarów i usług, praca konsultanta telefonicznego nie jest łatwa. Nie wymaga na ogół specjalistycznego wykształcenia ani kilkuletniego doświadczenia w sprzedaży (wyjątkiem są duże zagraniczne firmy, w których wymagania wobec ewentualnych pracowników są już bardzo konkretne). Jest to prawdopodobnie główny powód, dla którego konsultanci telefoniczni zarabiają stosunkowo niewiele. Najwięcej oczywiście w Warszawie, bo to właśnie tutaj mają swoje siedziby duże firmy i to one oferują konsultantom najlepsze warunki (wyższa niż gdzie indziej stawka podstawowa, wyższe premie za terminowo wykonane plany sprzedażowe).

Pomimo ogromnego zaangażowania i energii, jakie w swoją pracę musi włożyć konsultant telefoniczny, generalnie jest to zajęcie monotonne i dość jednostajne. Dla wytrwałych może to być jednak świetna szansa na zdobycie tak ważnego na rynku pracy doświadczenia zawodowego i rozpoczęcie interesującej kariery zawodowej.

ogrodnik

Wydawać by się mogło, że ani zarobki, ani dość szczególne warunki pracy ogrodników nie są tym, co mogłoby zachęcić do uprawiania tego zawodu. Tymczasem, od dłuższego już czasu widać bardzo wyraźnie, że popyt na wiedzę i usługi ogrodników nieustannie wzrasta. Szczególnie na Mazowszu, którego mieszkańcy są w skali kraju najzamożniejsi. To główny powód, dla którego to właśnie tutaj powstaje i funkcjonuje najwięcej przedsiębiorstw branży ogrodniczej. Wykorzystując nowoczesne technologie, ogrodnicy spełniają coraz większe oczekiwania wymagających klientów. Nie brakuje wśród nich zarówno pojedynczych, prywatnych odbiorców, marzących o pięknym, przydomowym ogrodzie jak i tych, odpowiedzialnych za projektowanie, organizację zielonych przestrzeni nowoczesnych osiedli, biurowców, przedsiębiorstw.

Wykształcenie, jak twierdzą właściciele znanych firm ogrodniczych choć bardzo pomaga, nie jest w zawodzie najważniejsze. Nie ten okazuje się być dobrym ogrodnikiem, kto skończył studia ale ten, kto kocha przyrodę, pracę na świeżym powietrzu, ma zamiłowanie do roślin. Zawód ogrodnika to przede wszystkim pasja, która każe dokształcać się, śledzić nowinki z branży, obserwować. Równie dobrze można go więc zdobyć kończąc zasadniczą szkołę zawodową, technikum ogrodnicze lub dwuletnią szkołę policealną. Każda z nich daje realne szanse na pracę ciężką, ale zajmującą i satysfakcjonującą.

budowlaniec

Rynek pracy, który nieustannie przeżywa jakieś trudności i zawirowania, z budowlańcami obchodzi się chyba nie najgorzej. Co prawda, wszyscy oni bez względu na zajmowane stanowisko narzekają na niskie zarobki, nieadekwatne do wykonywanej bardzo ciężkiej pracy, nikt jednak nie ma wątpliwości, że pracy w sektorze budowlanym nie brakuje. Wręcz przeciwnie. W województwie mazowieckim jest jej wyjątkowo dużo.  Natomiast  na każdej prawie budowie w Warszawie, Radomiu czy Ciechanowie brakuje fachowców, dobrych, wykwalifikowanych pracowników fizycznych i kadry kierowniczej.  Z jednej strony zbyt mała ilość szkół, kształcących w zawodach niepopularnych i mało prestiżowych, których rynek pracy bardzo jednak potrzebuje (murarz, tynkarz, stolarz, ślusarz, itp.) z drugiej zaś, niesatysfakcjonujące robotników, techników i inżynierów zarówno zarobki, jak i wymagania sprawiają, że naprawdę dobrzy pracownicy uciekają za granicę (dużo korzystniejsze warunki pracy) a pracodawcy zmuszeni są często zatrudniać byle kogo. A przecież praca w budowlance to zajęcie niezwykle odpowiedzialne. I nie chodzi tu tylko o inżynierów czy konstruktorów. Robotnicy też muszą być dobrzy w tym co robią.  Tymczasem, wielu z nich uważa, że dobra pensja po prostu im się należy nawet wtedy, kiedy nie jest  wykładnikiem ani wystarczających kwalifikacji, ani tym bardziej szacunku do samej pracy.

Programista

Biorąc pod uwagę fakt, że zawód programisty jest profesją niezwykle atrakcyjną finansowo trudno się dziwić, że tak wielu młodych ludzi, chociaż nie tylko, decyduje się go wykonywać. Programiści, zwłaszcza na Mazowszu zarabiają rzeczywiście dobrze pod warunkiem jednak, że uprawiają swój zawód z przyjemności. Banał? Nic podobnego. Atrakcyjna pensja jest w ich przypadku rezultatem ciężkiej, systematycznej pracy, wyjątkowego zaangażowania i wielu lat nauki, która tak naprawdę nie kończy się nigdy z uwagi na nieustannie rozwijającą się myśl informatyczną. Profesjonalni programiści są pasjonatami. Chociaż świetnie znają swoją branżę nie przestają doskonalić się, szukać nowych rozwiązań. Tylko o takich fachowców walczą dobre, liczące się na rynku firmy. Są w stanie rywalizować między sobą oferowanymi programistom stawkami i benefitami pozapracowniczymi. W tej chwili to programiści, ci najlepsi oczywiście, decydują o tym z kim i dla kogo będą pracować. O wyborze pracodawcy, jak się okazuje nie zawsze decydują lepsze pieniądze. Znacznie ważniejsze są dla programistów możliwości pracy z podobnymi do siebie zapaleńcami, udział w ciekawych, innowacyjnych przedsięwzięciach.

Mazowiecki rynek pracy, szczególnie stołeczny, stwarza programistom nieograniczone możliwości. Stają się one tym atrakcyjniejsze im bardziej zwiększa się  deficyt na wysokiej klasy specjalistów, programistów pasjonatów. Do branży IT, tymczasem, zbyt często trafiają osoby, których wysokie wymagania finansowe zupełnie nie pokrywają się z posiadanymi przez nie umiejętnościami. Te, według pracodawców są zazwyczaj niewielkie.

Współpraca

Partnerstwo biznesowe to stosunkowo nowy, ale bardzo ciekawy sposób na stworzenie własnego, atrakcyjnego stanowiska pracy. Zainteresuje on na pewno osoby odważne, kreatywne, zmotywowane, zdecydowane realizować swoje zawodowe marzenia. Jak zostać partnerem biznesowym? Od strony formalnej nie jest to trudne. Wystarczy zarejestrować działalność gospodarczą (można to zrobić nawet przez Internet), zastanowić się, jaką formę prawną będzie posiadała nowo powstała firma i...zacząć działać. Tutaj zaczynają się  schody, bo wybór partnera myślącego podobnie jak my, tak samo jak my uczciwego i lojalnego (to podstawowe zasady partnerstwa biznesowego), którego doświadczenie i umiejętności będą doskonale uzupełniać się z naszymi, nie jest taki prosty. Warto go jednak szukać wśród zaufanych znajomych, na portalach internetowych, biorąc udział w ważnych spotkaniach, imprezach, konferencjach. Stworzenie własnego, oryginalnego biznesu z osobą, której tak jak nam będzie zależało na jego powodzeniu nie jest łatwe, ale kiedy wszystko zacznie się już układać, satysfakcja z udanego przedsięwzięcia będzie naprawdę ogromna.

Innym, pod wieloma względami prostszym sposobem na to, żeby zostać partnerem biznesowym jest nawiązanie współpracy z kimś, kto odniósł już sukces na rynku. Chodzi tu o franczyzę, czyli możliwość rozkręcenia własnej działalności pod szyldem znanej marki, skorzystania z gotowego, sprawdzonego już pomysłu innego, bardziej doświadczonego partnera biznesowego.

Partnerstwo biznesowe może funkcjonować w dowolnej branży, dlatego decyzja o tym, w jakiej będziemy rozwijać  działalność zależy przede wszystkim od naszych zainteresowań, umiejętności, doświadczenia. Nie bez znaczenia jednak będą aktualne uwarunkowania gospodarcze. Biorąc pod uwagę fakt, że województwo mazowieckie jest regionem wyjątkowo rozwiniętym, stawiającym na innowacje, otwartym na wciąż nowe rozwiązania i pomysły, możliwości stworzenia ciekawego i dobrze prosperującego biznesu są tutaj naprawdę duże. I chociaż o mazowieckich przedsiębiorcach nie mówi się najlepiej, to właśnie z nimi mimo wszystko, chcemy robić interesy.

Pielęgniarka

O pielęgniarkach znowu zrobiło się głośno. Niedotrzymane obietnice, kolejny strajk. Pielęgniarki znowu czegoś żądają, są rozżalone. Czy słusznie? Chyba tak. Trudno im się dziwić, że chroniąc własne interesy (pieniądze są w tym przypadku ważne, ale nie najważniejsze) decydują się na tak radykalne posunięcia, odchodzą od łóżek swoich pacjentów. Jednych to bulwersuje, inni przyznają im rację, bo przecież ktoś w końcu powinien dostrzec, zrozumieć i starać się rozwiązać problemy, z jakimi codziennie borykają się pielęgniarki w Warszawie i poza nią. Wszystkim wyszłoby to na dobre. Zadowolony, wypoczęty i doceniony pielęgniarz czy pielęgniarka na pewno okaże pacjentowi empatię, troskę. Nie z musu. Tak po prostu, po ludzku. To chyba najważniejsze w tym zawodzie. Warunki pracy jednak, jakie stara się pielęgniarkom zafundować państwo, na bardzo odległy plan odsuwa wszystko to, na czym bazuje ten zawód, co tak naprawdę jest jego istotą. Niezależnie od tego, czy będzie to duży i znany szpital w Warszawie czy inny, mniej renomowany w Ostrołęce lub Ciechanowie, w każdym z nich najlepiej oszczędza się na personelu pielęgniarskim, pomocniczym. Praca w oparciu o niekorzystne umowy śmieciowe, niskie zarobki, nadmiar obowiązków (na 5 pielęgniarek przypada średnio 1000 pacjentów) sprawiają, że nie tylko pielęgniarki czują się traktowane przedmiotowo. Podobnie czują się pacjenci, mając do czynienia ze sfrustrowanym, zobojętniałym i zmęczonym personelem szpitali. Nic więc dziwnego, że młodych osób, decydujących się na zawód pielęgniarki z roku na rok jest coraz mniej. Znalezienie pracy po wyjątkowo wyczerpujących studiach (tylko po ich ukończeniu można ubiegać się o prawo do wykonywania zawodu) to raczej trudna sprawa. Wszystkie warszawskie szpitale, podobnie zresztą jak i te, w innych regionach województwa mazowieckiego odczuwają ogromne zapotrzebowanie na etaty pielęgniarskie. Nie da się ich stworzyć, bo szpitale oszczędzają. Skutek jest taki, że pielęgniarki, które mają szczęście pracować zmuszone są wykonywać swój zawód w sposób, który nie satysfakcjonuje ani ich, ani pacjentów.

Biuro

Pracownik biurowy to pojęcie bardzo ogólne. Dlatego, jeśli trafia się nam ogłoszenie z propozycją pracy dla kogoś takiego, to tak naprawdę nie do końca wiadomo o co chodzi. Pracownik biurowy, podobnie jak administrator działu, sekretarka czy asystent oznacza konkretne, samodzielne stanowisko, czy jest to może wspólne określenie dla nich wszystkich? Biorąc pod uwagę wymagania pracodawców wobec pracowników biurowych i sekretarek oraz zakres należących do nich obowiązków wydaje się, że wszystkie one pokrywają się i tylko od wielkości, kapitału i struktury organizacyjnej firmy będzie zależało, czy obowiązki te wykonywać będzie jedna osoba, czy też rozdzielone one będą na kilka różnych stanowisk. Niezależnie od tego jednak, jak duża będzie to firma to kompetentny, doświadczony i rzetelny pracownik biurowy lub sekretarka zawsze będą jej wizytówką. Ich profesjonalizm w podejmowaniu decyzji i wyjątkowa umiejętność reagowania na niespodziewane sytuacje decydują o tym, w jaki sposób postrzegają firmę współpracujący z nią klienci. Pracodawcy doskonale wiedzą, że wykwalifikowany pracownik biurowy lub sekretarka są doskonałą inwestycją dla firmy dlatego tak ważne jest, aby zatrudnić na to stanowisko osobę z naprawdę dobrymi kwalifikacjami. Nie musi to być wcale dyplom ukończenia studiów wyższych na kierunku związanym z ekonomią czy administracją, chociaż na pewno będzie on mile widziany. Istotne są natomiast szczególe umiejętności, bez których wykonywanie tej pracy będzie bardzo trudne lub niemożliwe. Chodzi tu przede wszystkim o komunikowanie się z ludźmi, organizowanie pracy swojej i innych. Tego trudno nauczyć się na kursie czy szkoleniu w przeciwieństwie, na przykład do płynnej obsługi coraz nowocześniejszych urządzeń biurowych, prowadzenia korespondencji.

Mazowiecki rynek pracy, chociaż wyjątkowo obfity w propozycje dla pracowników biurowych, sekretarek i asystentów nie jest w stanie usatysfakcjonować wszystkich chętnych. Praca w biurze wydaje się być zajęciem bardzo atrakcyjnym. Nie jest co prawda bezstresowa, pozwala jednak rozwijać się, realizować swoje zawodowe plany. Może być początkiem świetnej kariery. Prawdopodobnie dlatego właśnie, zawód ten jest na Mazowszu jednym z najbardziej poszukiwanych.

Handel

Przedstawiciel handlowy to kolejna z tych profesji, które do niedawna jeszcze uważane były za pozbawione perspektyw. Tymczasem, zawód ten ewoluuje i chyba żadna postępująca automatyzacja nie jest w stanie mu zagrozić. Komputer nie zastąpi przecież rozmowy z klientem, nie przekona go do oferowanego produktu czy usługi. Zrobi to przedstawiciel handlowy, który dzisiaj chyba już nikomu nie kojarzy się z domokrążcą czy naciągaczem. Współczesny przedstawiciel handlowy jest specjalistą odpowiedzialnym za kondycję firmy, przedsiębiorstwa, które reprezentuje, to znaczy, których produkty lub usługi sprzedaje. I nie ma w tym żadnej przesady, bo chociaż managerowie starają się umniejszyć udział przedstawicieli handlowych w tworzeniu pozycji finansowej firmy przyznać trzeba, że to właśnie oni, realizując opracowane przez "górę" plany sprzedażowe wykonują dla firmy czarną robotę. Szukają klientów, odpowiadają za długotrwałe i pozytywne relacje z nimi, przekonują do oferowanych towarów, usług i w końcu, dobrze je sprzedają. Wszystko wydaje się proste do momentu, kiedy przedstawiciel handlowy nie stanie oko w oko z odbiorcą, konsumentem, który wcale może nie mieć ochoty skorzystać z jego oferty. Powodzenie przedsięwzięcia zależy więc od doświadczenia handlowca, znajomości technik sprzedażowych, negocjacyjnych i przede wszystkim, zdolności wzbudzania zaufania w odbiorcy. Umiejętności miękkie odgrywają w tym zawodzie chyba najistotniejsza rolę. W zasadniczy sposób wpływają na wysokość wynagrodzenia. Od tego, ilu klientów pozyska handlowiec zależy jego prowizja.

    W Warszawie i poza nią co chwila powstają nowe firmy, zagraniczne koncerny otwierają swoje siedziby. Wszyscy coś produkują, tworzą i chcą sprzedawać. Mazowieccy przedstawiciele handlowi mają więc naprawdę w czym wybierać.